poniedziałek, 3 czerwca 2013

#Imagin z Harrym cz.I



Razem z rodziną przeprowadzamy się z Newcastle , ponieważ mama chce poszukać sobie lepszej pracy.
Obecnie pracuje jako kasjerka. Niestety jest to praca na zmiany i często nie ma jej w domu .Tata wyprowadził się od nas kiedy miałam 10 lat. Pamiętam , że bardzo to przeżywałam, mama chodziła smutna, ale wciąż powtarzała, że tata mnie nadal mocno kocha.Postanowiłyśmy więc wyjechać i zostawić wszystkie złe wspomnienia w Newcastle. Taka ucieczka od przeszłości.
Na początku, kiedy się o tym dowiedziałam, byłam zła, że muszę opuszczać rodzinne miasto i przyjaciół,
ale jakby się dłużej zastanowić , w Londynie człowiek ma większe możliwości....
Jechaliśmy autobusem do Londynu. Droga jak to droga..niemiłosiernie się dłuży.

                                                                            ***

-[I.T.B] ogarnij się dzieciaku! Jak chcesz żeby nas wywalili z tego autobusu to może po prostu stłucz okno , a nie dokuczasz pasażerom?!-droczyłam się z bratem
-Sama się ogarnij , lepsza nie jesteś!
-Ty gówniarzu , niech no ja Cie dorwę!


Mama załamywała ręce, kiedy my biegaliśmy pomiędzy przedziałami. [I.T.B] przepychał się pomiędzy ludźmi, a dookoła było tylko można usłyszeć skargi pasażerów. Wszyscy patrzyli się na nas spod ukosa, naprawdę myślałam ze zaraz ktoś nas wysadzi..W końcu mój inteligentny braciszek złapał do ręki pomarańcze..Tak zapewne zastanawiacie się skąd w autobusie znalazło się parę kilo pomarańczy , więc pragnę wyjaśnić, iż nasza mama gdziekolwiek jest ma ze sobą jakieś
owoce , którymi w tym przypadku były pomarańcze , czyli nasze narzędzie zbrodni.Kiedy [I.T.B] próbował wycelować we mnie owocem , zrobiłam tak zwane "padnij" i uchroniłam się przed atakiem. Jak tylko zdążyłam oprzytomnieć co się dzieje, wstałam z podłogi i podeszłam do chłopaka, który zamiast mnie oberwał po twarzy....Wyglądał na około 19 lat, miał kręcone , brązowe oczy i nieziemski uśmiech.


-Ja tak strasznie..-nie dal mi dokończyć zdania tylko chamsko wszedł w słowo..
-Widzę, że lubisz ciekawie zaczynać znajomość..
Nie wiedziałaś co powiedzieć, lekko się zarumieniłaś i już miałaś odejść , kiedy poczułaś ciepłą dłoń na swoim ramieniu
-Heej , nie chciałem Cie urazić, przecież nic się nie stało. Jestem Harry - chłopak uroczo się uśmiechnął
ukazując swoje dołeczki w policzkach oraz wyciągnął do Ciebie dłoń , którą uścisnęłaś na znak zawiązania znajomości.
-[T.I] , miło mi.
-Dokąd zmierzasz ? Mullingar, Bradford?
-Londyn - odparłaś czekając na dalszy obrot sprawy
-To tak jak ja. Znaczy, ze czeka Cie długa droga..Może się dosiądziesz ? Bo chyba z Twoim bratem to spokojnie podroż  Ci nie minie.-zaśmiał się
-Tak, jasne. Pójdę tylko po walizkę i uprzedzę mamę ,  ze gdyby szukała [I.T.B] , to że ewentualnie może siedzieć na komisariacie, bo u mnie go nie ma.
Chłopak zaśmiał się uroczo . Pomógł mi przynieść walizkę. Przez połowę drogi dowiadywaliśmy się mnóstwo rzeczy o sobie. Czułam się, jakbyśmy się znali od lat. W końcu po paru godzinach usnęłaś w ramionach chłopaka. Kiedy to zauważył uśmiechnął się mimowolnie sam do siebie , po czym przykrył Cię swoim płaszczem i rónież zasnął.


Jak będzie 5 komentarzy to dodam II część , bo jak nikt nie przeczyta to nie ma sensu xD
~Hazza.

1 komentarz: